Działdowo.pl | Internetowy serwis informacyjny miasta Działdowa

Poniedziałek, 20.07.2026r.

Imieniny: Czesława, Hieronima, Małgorzaty

Powrót powrót

Kartka z kalendarza: Pierwsza rocznica odejścia do Domu Ojca Matki Marii Pii Tworzydło

Matka Pia i obraz Błogosławionej Marii Teresy Kowalskiej

7 lutego 2025 odeszła do Domu Ojca Siostra klaryska kapucynka o wielkiej charyzmie dobroci i umiłowania Eucharystii – matka Maria Pia Tworzydło. Propagatorka kultu i beatyfikacji Bł. Marii Teresy Kowalskiej, darząca wielkim uczuciem ziemię działdowską, gdzie jak mówiła, spoczęła Błogosławiona i oczekuje na Zmartwychwstanie.

Staraniem matki Marii Pii rozpoczęto i zakończono proces beatyfikacyjny siostry Marii Teresy Kowalskiej, męczennicy KL Soldau – uwieńczony podpisem Ojca Świętego Jana Pawła II na dekrecie o jej męczeństwie za wiarę.

Matka Pia jako wieloletnia przełożona przasnyskiego klasztoru zapoczątkowała i rozwinęła również kult Błogosławionej Marii Teresy Kowalskiej.Zamawiała u fotografa małe zdjęcia Teresy, i rozdawała wiernym.

Matka Pia Tworzydło jako furtianka 2 sierpnia 1975 roku przyjmowała księdza Jerzego Popiełuszkę i zamieniła z nim kilka zdań przy kole klauzurowym. Wspominała wówczas, iż ksiądz Jerzy zrobił na niej wrażenie skromnego, cichego i nieśmiałego kapłana. 

Siostry klaryski kapucynki ze wszystkich polskich domów zakonnych uczestniczyły 13 czerwca 1999 r. w Mszy Świętej beatyfikacyjnej stu ośmiu polskich męczenników z czasów II wojny światowej, a wśród nich kapucynki – siostry Marii Teresy od Dzieciątka Jezus, która zmarła w obozie w Działdowie. Delegacja pięciu sióstr z Przasnysza, wśród nich siostra Maria Pia, była obecna na Mszy Świętej celebrowanej przez papieża Jana Pawła II na placu Piłsudskiego w Warszawie.

Siostra Maria Pia tak opisała swoje przeżycia z tego wydarzenia: „Do uroczystości beatyfikacyjnej w Warszawie przygotowywałam się specjalną modlitwą i rozważaniem męczeństwa bohaterów z okresu II wojny światowej, zwłaszcza przedstawionych w książce bp. Franciszka Korszyńskiego, Jasne promienie w Dachau, a także czytając naszą wojenną kronikę. Możliwość uczestniczenia w beatyfikacji naszych polskich męczenników, a wśród nich Marii Teresy Kowalskiej, przyjęłam jako Boży dar. Decydując się na wyjazd do Warszawy, miałam jednak obawę, czy to nie ponad moje siły – stanie przez kilka godzin w tłumie. W czasie modlitwy zrozumiałam, że mogę liczyć na pomoc Bożą. I nie zawiodłam się… W pierwszych godzinach pobytu w stolicy źle się poczułam, ale po odpoczynku byłam już zdolna do modlitwy, więc udałam się do kaplicy, gdzie przed Jezusem ukrytym w Eucharystii trwałam przez cztery godziny. Modliłam się w różnych intencjach, ale często zanosiłam prośbę za przyczyną męczenników, którzy następnego dnia mieli być wyniesieni do chwały ołtarzy, o siłę dla mnie do przetrwania tej uroczystości. Noc była krótka. Kilkanaście minut po godzinie czwartej wyszłyśmy z domu. Na miejscu w wyznaczonym sektorze byłyśmy już przed piątą rano, a uroczystość miała się rozpocząć o dziesiątej. Pogoda była wprost wymarzona. Przez cały dzień było lekko pochmurno, a w rannych godzinach nawet chłodno. Czułam się dobrze, byłam silna.  Przed oczyma miałam bohaterskich męczenników. Ich bolesne stacje drogi krzyżowej, śmierć męczeńską, która dała im wielkie zwycięstwo, stała się świadectwem zwycięstwa Chrystusa, darem dla Kościoła i całej ludzkości. Duchowo łączyłam się z naszą Marią Teresą Kowalską. Dziękowałam Bogu za łaski jej udzielone, za jej piękne, ofiarne życie zakonne, w którym przygotowywała się do śmierci w działdowskim obozie. Tam odniosła największe zwycięstwo i zasłużyła na zaliczenie jej w poczet błogosławionych męczenników. W oczekiwaniu na Mszę Świętą pod przewodnictwem Jana Pawła II rozmyślałam również o tych, którzy przetrwali obozy koncentracyjne. Rozmyślając o tym – chociaż nie jestem skłonna do płaczu – płakałam. Czas oczekiwania trwający ponad pięć godzin minął mi bardzo szybko. Tuż przed dziesiątą powstał wielki ruch, słychać było radosne okrzyki powitania, bo ukazał się papież, przejeżdżał między sektorami. A potem rozpoczęła się upragniona Msza Święta.

JAK PRZEŻYŁA BEATYFIKACJĘ MARII TERESY KOWALSKIEJ

Na początku beatyfikacja: Reginy Protmann, Edmunda Bojanowskiego i stu ośmiu męczenników z arcybiskupem Julianem Nowowiejskim na czele – patronem diecezji płockiej, na terenie której stoi nasz przasnyski klasztor. Arcybiskup Nowowiejski i jego pomocniczy biskup Leon Wetmański przebywali w obozie w Działdowie w tym samym czasie i w tym samym budynku co nasze siostry. Zginęli jako męczennicy i są chlubą naszej diecezji. Będąc w duchowej łączności z naszą Teresą i wszystkimi tego dnia wyniesionymi do chwały na ołtarze, prosiłam Boga o wspomaga nie Ojca Świętego, o opiekę nad Kościołem, ojczyzną i nad całym światem. Dla siebie starałam się uprosić – za przyczyną nowych błogosławionych – łaskę, by moje życie zawsze było ukryte, że bym się stała darem, jedynym darem z Chrystusem za zbawienie świata. Czułam, że nowi błogosławieni słyszą mnie, że przyjdą mi z pomocą, co dało mi wewnętrzną siłę… Mimo ogromnej liczby ludzi miałyśmy szczęście przyjąć Komunię Świętą. Miejsca miałyśmy stojące, ale niedaleko ołtarza. Warto było tak długo czekać, aby być blisko papieża i z nim przeżyć tak niezwykłą uroczystość. Po zakończeniu Eucharystii bardzo wolno opuszczałyśmy plac celebry. Do sióstr franciszkanek wróciłyśmy dopiero przed pięt nastą. Podczas wspólnego obiadu dzieliłyśmy się przeżyciami. Nie odczuwałam zmęczenia. O szesnastej księża filipini w kaplicy sióstr odprawili dziękczynną Mszę Świętą za beatyfikację Edmunda Bojanowskiego i wszystkich tego dnia beatyfikowanych. O dwudziestej w okolicy ulicy Wilczej przemieszczał się do Nuncjatury Apostolskiej Ojciec Święty. Stanęłyśmy wśród wiwatującego tłumu. Papież przejeżdżał bardzo blisko nas i błogosławił nam. Od tej chwili myślałam już o powrocie do Przasnysza.

Wracałam z nowym zapałem, jakby po wielkich rekolekcjach, by nadal prowadzić ukryte życie modlitwy i ofiary. Do zakonu kapucynek wstąpiłam w 1959 roku. Wówczas żyły prawie wszystkie siostry, które znały siostrę Marię Teresę Kowalską i były przy jej śmierci w Działdowie. Często wracały do wspomnień o niej. Podkreślały, że w obozie zachowała pokój wewnętrzny i zewnętrzny, z wiarą i ufnością przyjmując niezbadane wyroki Boga. W milczeniu poddawała się Jego woli. Dbała o czystość duszy, miała odrazę do zła, czuwała nad sobą, aby nigdy nie obrazić Boga: pragnęła Go kochać coraz bardziej. Wiara, że Bóg przyjmuje jej ofiarę życia, napełniała ją prawdziwą radością, dlatego nawet w trudnych sytuacjach była spokojna i pogodna. Błogosławieństwa wygłoszone przez Jezusa Chrystusa w Kazaniu na górze były jej programem osiągania świętości, która została potwierdzona zaliczeniem w poczet błogosławionych męczenników.

Teraz, Matko, na pewno widzisz Błogosławionych Męczenników Lager Soldau, pozdrów Ich od nas, od Działdowa i Przasnysza. Byłaś wielka!

Matko Mario Pio od Eucharystii, dziękujemy Ci za świadectwo Twojego życia, za Twoją modlitwę, za Twoją ofiarę. Wierzymy, że teraz wpatrujesz się w oblicze Chrystusa, którego tak bardzo kochałaś i na ziemi adorowałaś, klęcząc na kolanach godzinami. Prosimy Cię, wstawiaj się za nami u Boga, abyśmy – jak Ty – po trafili żyć Eucharystią i stawać się chlebem dla innych. Niech Bóg, który powołał Cię do życia w zjednoczeniu z Jego ofiarą, obdarzy Cię wiecznym pokojem i radością w Jego Królestwie. Amen.

Dziękujemy, Ukochana Matko Pio za przykład Twego świątobliwe go życia, pamiętaj o nas przed Bogiem… Matko…. I do zobaczenia w Domu Ojca, w Niebie!

Siostra Donata, klaryska kapucynka z klasztoru w Przasnyszu, mcz

(Na zdjęciu głównym Matka Pia i obraz Błogosławionej Marii Teresy Kowalskiej)

Dodał: Karol Wrombel Zdjęcia: archiwum

Poprzedni artykuł Następny artykuł

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close