Kalendarz wydarzeń
25 lipca przypada 85. rocznica męczeńskiej śmierci Błogosławionej Marii Teresy Kowalskiej w KL Soldau

Podczas II wojny światowej Siostry Klaryski Kapucynki zostały wywiezione przez Niemców ze swego klasztoru w Przasnyszu i osadzone w obozie Soldau w Działdowie, dnia 2 kwietnia 1941 r.
Wówczas nasze Zgromadzanie zakonne stanowiło 36 sióstr i wszystkie razem zostały zamknięte w jednym pomieszczeniu, w którym podłoga była pokryta już używaną, startą słomą zawierającą robactwo rożnego rodzaju.
Obecnie już nie ma żadnej żyjącej Siostry z tego zespołu uwięzienia i wygnania.
Po ukończeniu wojny w 1945 r., po powrocie Sióstr z wygnania do Przasnysza, po upływie 14 lat, zostałam przyjęta do klasztoru, a wtedy temat przeżyć Sióstr był najważniejszy i częsty, szczególnie podczas codziennej rekreacji. Dlatego wiele wypowiedzi naszych Obozowiczek pamiętam i z radością piszę, żeby bohaterstwo Sióstr nie zostało zapomniane.
Siostry zwierzały się, że pierwszy posiłek w obozie to zupa, ale najgorsze było to, że w miseczkach brudnych, w których już inni więźniowie spożywali i nie myli. Głód zmuszał je do jedzenia zupy w brudnej misce bez łyżki, chlipało się z miski. Zupę niosło się do celi obozowej.
Na każdy dzień źródłem mocy był Bóg. Siostry powtarzały: „głód, brudy, robactwo, a nawet choroby, mogłyśmy złożyć na ołtarzu Panu Bogu za Ojczyznę i zbawienie ludzkości”. We wspomnieniach obozowych przeżyć Sióstr przebijało wielkie cierpienie, ale opowiadając w klasztorze, górowała radość i szczęście, i wdzięczność Bogu za dar powrotu do klasztoru, za opiekę ojcowską w bolesnych przeżyciach i nadzieję na przyszłe piękne życie zakonne z Jezusem ukrytym w Eucharystii.
W obozie panowała prawdziwa, siostrzana miłość. Wśród Sióstr były dwie starsze Siostry. Młodsze Siostry troszczyły się żeby te starsze przeżyły ten trudny okres, żeby nie zmarły poza klasztorem.
Nie było dużo jedzenia, ale było i tak, że Siostry po jednej łyżce ze swojej porcji odkładały najstarszym, słabym Siostrom, aby tylko przetrwały najstraszliwsze dni obozowe.
Jednak zmarła jedna Siostra, odezwała się u niej choroba płuc połączona z panującym w obozie w Działdowie tyfusem. Potrzebowała ona dobrego odżywienia, a w obozie było wyjątkowo słabe odżywianie, panował wielki głód. To była Siostra Maria Teresa Kowalska. Umierała ze słowami: Panie Jezu, przyjdź…
Była młoda, ona nie narzekała, że umiera w obozie, że nie będzie miała własnego grobu, wiedziała, że w dużym dole jedni umarli na drugich leżą, że cały dół będzie zapełniony zmarłymi. Ona ponad wszystko ukochała Jezusa, a Jezus, jej Oblubieniec sprawił, że siostra Teresa Kowalska, Kapucynka z Przasnysza, została ogłoszona przez papieża Jana Pawła II Błogosławioną w 1999 r. w Warszawie w gronie 108. męczenników II wojny światowej.
Siostra Teresa Kowalska przed śmiercią powiedziała: „ja tu umrę, ale po śmierci modlić się będę u Pana Jezusa, żeby Siostry opuściły ten obóz i wróciły do klasztoru naszego”. Jej pragnienie spełnił dobry Bóg.
Matka Maria Szczęsna, która była przełożoną długie lata, opowiadała nam wielokrotnie na rekreacji, że do klasztoru naszego często przyjeżdżali Biskupi z Płocka, Abp Nowowiejski i Wetmański. Przyjeżdżali specjalnie załatwić jakieś sprawy lub w odwiedziny. Jak byli gdzieś w okolicach Przasnysza, również do rozmównicy do ówczesnej przełożonej wstępowali.
Ks. biskup Wetmański prowadził też kilkakrotnie rekolekcje i dni skupienia dla Sióstr w naszym klasztorze. Lecz biskup Wemański, kiedy tylko był u nas często powtarzał: ”Na łaskę męczeństwa trzeba sobie zasłużyć”. Gdy wymawiał te słowa zmieniał się jego wyraz twarzy, jakby poważniał. Czyżby przeczuwał swoją przyszłość? Te słowa słyszałam od Matki Szczęsnej i innych Sióstr i były one przekazywane nowicjuszkom.
Wspomnienia siostry Marii Pii Tworzydło, Klaryski Kapucynki z Przasnysza
+ Siostra Maria Pia od Eucharystii. Do klasztoru kapucynek w Przasnyszu wstąpiła w 1959 r., śluby czasowe złożyła w 1960 r., a wieczyste w 1963 r. Długoletnia przełożona klasztoru w Przasnyszu (ok. 20 lat). Postać wybitna dla przasnyskiego klasztoru, rozpoczęła jako przełożona proces beatyfikacyjny Marii Teresy, który zakończył się beatyfikacją. Pierwsza propagatorka kultu Błogosławionej. Według licznych osób i Sióstr osoba świątobliwa. Pan powołał ją do siebie 7 lutego 2025 roku. Siostra Maria Pia od Eucharystii przeżyła 90 lat.
„25 lipca 1941 r. piątek, cela w KL Soldau (Działdowo) – barłóg z brudnej, zarobaczonej sieczki… Golgota 39-letniej więźniarki Marii Teresy blisko… Dni gorączki i umierania… za wolność Polski, Kościoła i Wszystkich! A grób? Nie miała grobu… Był popiół i łąki zielone, zapach traw i leśnych drzew… nieopodal Działdowa. I tam pozostała… Nie zostawiła nic… Lecz Bóg wywołał ją z Cieni, by stanęła na wiecznym apelu w chwale z tymi, co jak ona umarli, lecz nie zginęli… Syn tej ziemi, co czuł Polskę, bo ją znał, ogłosił światu jej chwałę. Zwycięstwo prostoty, ciszy, ukrycia i męki…Z tamtej strony Życia widać lepiej… Niech ożywia naszą wiarę, nadzieję i miłość…”
(Na zdjęciu głównym Błogosławiona Maria Teresa Kowalska)





























