Kalendarz wydarzeń
Żukiem z Krakowa do Wilna. Wyjątkowa wyprawa charytatywna zawitała do Działdowa

Zabytkowy Żuk, siedmioosobowa załoga i szczytny cel, zbiórka na rzecz wileńskiego hospicjum. W czwartek, 10 września, uczestnicy niezwykłej akcji „Żukiem dla Życia” zatrzymali się na dziedzińcu zamkowym w Działdowie, łącząc swoją trasę z rodzinnym miastem jednego z wolontariuszy.
Wyprawa wystartowała w piątek, 4 września 2026 roku z Łagiewnik koła Krakowa. Jej celem jest pokonanie ponad 1500 kilometrów i dotarcie do stolicy Litwy Wilna. Przystanek w Działdowie miał jednak wyjątkowo osobisty charakter, to stąd pochodzi Piotr Szymański, współorganizator akcji i członek ekipy, zwany przez przyjaciół „Żukresem”.
— Jedziemy z Krakowa do Wilna, a po drodze nie mogliśmy ominąć mojego rodzinnego Działdowa. Jestem działdowianinem od zawsze, to moja mała Ojczyzna — mówi Piotr Szymański, który na co dzień mieszka w Wilnie, ponieważ stamtąd pochodzi żona pana Piotra.
Na zamkowym dziedzińcu podróżników powitali burmistrz Działdowa Grzegorz Mrowiński, zastępca burmistrza Izabela Sokolnicka, a także radni oraz lokalne media.
— Choć to wydaje się niemożliwe, to ten czerwony Żuk, przyjechał do nas aż z Krakowa, a jest dopiero w połowie drogi do Wilna. „Żukiem dla Życia” to wspaniała akcja i myślę, że jeszcze jedna nieprawdopodobna rzecz się wydarzy. Uda się zebrać pieniądze na funkcjonowanie wileńskiego hospicjum — mówił na miejscu burmistrz Grzegorz Mrowiński. — My tu „na szybko” zrobiliśmy zrzutkę i wpłaciliśmy już pieniądze. Zachęcam mieszkańców miasta i okolic, żebyście też wsparli tę wspaniałą inicjatywę.
Wizyta była nie tylko okazją do spotkania z mieszkańcami i krótkiego minikoncertu zagranego przez towarzyszącego ekipie muzyka, ale przede wszystkim do nagłośnienia ważnej misji społecznej.
Celem podróży jest wsparcie Hospicjum Błogosławionego Michała Sopoćki w Wilnie, założonego 14 lat temu przez s. Michaelę. Placówka ta rocznie odprowadza około 400 pacjentów, gwarantując im warunki do godnego przeżycia czasu, który jeszcze im pozostał. To bardzo wyjątkowe miejsca i choć mogłoby się zdawać inaczej, tętni ono życiem.
Co niezwykłe, budynek hospicjum stoi w historycznym miejscu, dokładnie tam, gdzie objawienia miała św. Faustyna Kowalska i gdzie zgodnie z jej wskazówkami namalowano słynny obraz „Jezusa Miłosiernego”. Ksiądz Michał Sopoćko był głównym spowiednikiem oraz kierownikiem duchowym świętej siostry Faustyny Kowalskiej. Spotkali się w 1933 roku w Wilnie, gdzie duchowny pełnił posługę spowiednika w klasztorze Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia.
Wolontariusze z Żuka postawiła przed sobą ambitne zadanie: zebranie kwoty 350 tysięcy złotych, co odpowiada jednomiesięcznemu kosztowi utrzymania wileńskiej placówki. — Mamy już zebrane ponad 200 tysięcy złotych. To połowa trasy i połowa kwoty. Wierzymy w dobroć Waszych serc — podkreślał Piotr Szymański. Wybór środka transportu nie był przypadkowy. Legendarny polski samochód dostawczy miał pomieścić wolontariuszy oraz zaplecze techniczne. Jak żartują wolontariusze, leciwy pojazd idealnie odzwierciedla ducha ich misji. — Ten Żuk jest trochę jak nasi pacjenci z hospicjum. Nie domagają, potrzebują opieki i wsparcia, ale dają radę i się nie poddają — powiedzieli podczas spotkania w Działdowie.
Wyprawa potrwa do 13 września. Akcję można śledzić na Facebooku pod nazwą „Żukiem dla Życia – wspieramy hospicjum w Wilnie”, gdzie udostępnione są aktywne zbiórki charytatywne, jedna na zrzutka.pl i druga na Fundadores. Wśród podróżujących Żukiem są Sebastian Jaworowski członek Zarządu Krajowego Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, Piotr Szymański koordynujący spotkania z ludźmi na trasie i opowiadający o misji, Kamil, Marcin oraz trójka muzyków.
(Na zdjęciu głównym pamiątkowa fotografia wolontariuszy z „Żuka dla Życia”, władz Działdowa, radnych i mieszkańców)
(Galeria zawiera 34 zdjęcia, na których widać Żuka, wolontariuszy, grającego muzyka, osoby zgromadzone na zamkowym dziedzińcu, wspólne rozmowy i pamiątkowe fotografie z wydarzania)





























